Ile kosztuje pozycjonowanie strony, to pytanie, na które w Google znajdziesz dziesięć odpowiedzi i dziesięć różnych widełek: od 590 zł do 20 tysięcy miesięcznie. Wszystkie są prawdziwe. I żadna nie mówi, ile zapłacisz Ty, bo cena SEO zależy od tego, z kim konkurujesz, w jakim stanie jest Twoja strona i kto ma pisać treści. Prowadzę pozycjonowanie dla firm z całej Polski, z Gorzowa Wielkopolskiego, i w tym tekście rozbijam abonament na części, pokazuję, co jest poza nim, i liczę, ile wydasz, zanim zobaczysz pierwszy efekt. Moje ceny są końcowe, bez VAT, bo korzystam ze zwolnienia. Rynkowe podaję netto, bo tak stoją w cennikach agencji.
Ile kosztuje pozycjonowanie strony?
Pozycjonowanie strony kosztuje w 2026 roku od 800 do 2500 zł netto miesięcznie dla firmy lokalnej, 1500-5000 zł dla firmy ogólnopolskiej i 2500-10 000 zł dla sklepów. U mnie w F-Tech Online zaczyna się od 850 zł miesięcznie za pakiet lokalny, 1500 zł za ogólnopolski i 1900 zł za sklep, końcowo, bez VAT, przy umowie na sześć miesięcy.
Rozpiętość między 850 a 10 000 zł nie bierze się z marży, tylko z liczby godzin, które trzeba włożyć, żeby wyprzedzić konkurentów w danej branży. Lokalny warsztat w mieście na sto tysięcy mieszkańców konkuruje z kilkoma stronami, z których połowa nie była aktualizowana od lat. Sklep z elektroniką konkuruje z Allegro, Media Expert i portalami z testami. Te dwie firmy potrzebują innej ilości treści i linków, więc płacą inaczej. Dalej rozbijam każdą z tych kwot na części, pokazuję, co dokupisz poza abonamentem, i liczę, po jakim czasie pieniądze zaczną wracać.
Cennik pozycjonowania według typu strony
Na pytanie, ile kosztuje pozycjonowanie strony, odpowiadam osobno dla każdego typu i przy każdym podaję dwie kwoty: widełki z cenników agencji z pierwszej strony Google (netto) i moją cenę (końcową, bez VAT). Rynek jest tu wyjątkowo rozstrzelony, bo część agencji zaczyna cennik od 2000-2400 zł i nie schodzi niżej, a inne oferują pozycjonowanie lokalne od 590 zł. O tym, co dostajesz w jednym i drugim wariancie, piszę dalej.
Firma lokalna: jedno miasto, kilka usług
Rynek: 800-2500 zł netto miesięcznie. U mnie pakiet Starter za 850 zł: audyt na start, do dziesięciu fraz, optymalizacja on-page, treści, linki i raport co miesiąc. To wariant dla gabinetu, kancelarii, firmy remontowej, biura rachunkowego, czyli wszędzie tam, gdzie klient wpisuje nazwę usługi z nazwą miasta. W lokalnym SEO wizytówka Google robi sporą część roboty i bywa, że telefony pojawiają się w pierwszych tygodniach, zanim strona ruszy w wynikach organicznych. Jak wygląda to w praktyce w moim mieście, opisałem przy pozycjonowaniu stron w Gorzowie Wielkopolskim.
Firma ogólnopolska i B2B
Rynek: 1500-5000 zł netto miesięcznie, a w branżach takich jak prawo, finanse czy medycyna 5000-15 000 zł. U mnie pakiet Business od 1500 zł: pełny audyt, bez limitu fraz, treści, linki, raporty co dwa tygodnie. Różnica wobec lokalnego wariantu to głównie treść. Firma, która sprzedaje w całym kraju, potrzebuje osobnej podstrony na każdą usługę i klastra artykułów wokół każdej z nich, bo bez tego nie ma czym konkurować z serwisami, które piszą o tym od dekady.
Sklep internetowy
Rynek: 2500-6000 zł netto dla sklepu do kilkuset produktów, 5000-10 000 zł i więcej powyżej. U mnie pakiet E-commerce od 1900 zł: audyt techniczny sklepu, optymalizacja kategorii, treści, linki, rozszerzone raportowanie. Sklepy kosztują więcej, bo mają więcej podstron do ogarnięcia technicznie (filtry, paginacja, warianty, duplikaty), a ich treść to setki opisów, których nikt nie chce pisać. Jeśli sklep dopiero powstaje, taniej jest zbudować go od razu pod SEO, o czym piszę przy sklepach WooCommerce, niż naprawiać strukturę po roku.
Audyt i konsultacja jednorazowo
Rynek: audyt SEO 500-5000 zł, przy dużych serwisach do 10 000 zł, konsultacja 200-600 zł za godzinę. U mnie audyt jest częścią każdego pakietu, a osobny, bez dalszej współpracy, wyceniam po rozmowie, bo audyt strony wizytówki i sklepu z pięcioma tysiącami produktów to inna praca. Prowadzę też konsultacje i szkolenia dla firm, które chcą robić SEO same. Zanim zapłacisz za cokolwiek, zrób bezpłatny audyt strony, który sprawdza sześć obszarów i wraca w 24-48 godzin z listą poprawek. Często okazuje się, że pierwsze trzy rzeczy z tej listy da się poprawić bez żadnego abonamentu.
Za co dokładnie płacisz w miesięcznym abonamencie
Cennik pozycjonowania stron www zwykle mówi „audyt, on-page, content, link building, raport”. Brzmi to jak lista z każdej oferty i nic nie mówi o tym, gdzie idzie pieniądz. A proporcje zmieniają się z miesiąca na miesiąc i to jest właśnie rzecz, o którą powinieneś zapytać przed podpisaniem umowy.

W moich pakietach pierwszy miesiąc to w większości audyt i poprawki techniczne: szybkość, indeksacja, błędy w strukturze, dane firmy w sieci, wizytówka Google. Bez tego reszta pracy idzie na marne, bo Google nie będzie premiować treści na stronie, która ładuje się osiem sekund. Drugi i trzeci miesiąc to głównie optymalizacja istniejących podstron i pierwsze nowe treści pod frazy, które ustaliliśmy w audycie. Od trzeciego miesiąca dochodzi budowa linków, bo linki do słabo zoptymalizowanej strony to wyrzucone pieniądze. Raport jest co miesiąc (w pakiecie Business co dwa tygodnie) i zawiera zmiany pozycji, ruch, wykonane prace i plan na kolejny miesiąc, po polsku, bez żargonu.
Z praktyki: agencje, które biorą 2000 zł i więcej za „pakiet lokalny”, nie robią więcej rzeczy niż ja za 850. Robią je z większym zespołem, opiekunem klienta i biurem, które ktoś musi opłacić. U mnie rozmawiasz z osobą, która sama audytuje, pisze i raportuje. To nie jest lepsze ani gorsze, to inny model kosztowy, i dobrze, żebyś wiedział, za co płacisz różnicę.
Modele rozliczeń: abonament, za efekt, za pozycje, godzinowo
Abonament miesięczny to model, który stosuję i który ma dziś większość rynku. Płacisz stałą kwotę, dostajesz ustalony zakres pracy i raport. Wada: przez pierwsze dwa, trzy miesiące płacisz bez widocznego efektu w pozycjach. Zaleta: wiesz, ile wydasz, i widzisz, co za to zrobiono.
Rozliczenie za efekt, czyli płacisz tylko wtedy, gdy fraza jest w top 10, brzmi najbezpieczniej i moim zdaniem bywa najdroższe. Agencja wybiera frazy, które łatwo wypozycjonować, a nie te, które przynoszą klientów. Gdy kilkanaście fraz wskoczy do dziesiątki, rachunek potrafi przekroczyć każdy abonament, a Ty nie masz wpływu na to, które frazy się liczą. Do tego wynik w Google zależy dziś od lokalizacji i historii użytkownika, więc „pozycja 7” jest pojęciem coraz bardziej umownym.
Rozliczenie za pozycje to starsza wersja tego samego: cennik za frazę na miejscu 1-3, 4-10 i tak dalej, często po kilkadziesiąt złotych za frazę dziennie w czasie, gdy jest wysoko. Sumy w takim modelu trudno przewidzieć.
Model godzinowy ma sens dla firm z własnym zespołem marketingu, które potrzebują konsultacji, a nie prowadzenia. Kupujesz kilka godzin miesięcznie, dostajesz kierunek i sam wdrażasz. Dla firmy bez własnych ludzi to zwykle złudna oszczędność, bo wdrożenia i tak ktoś musi zrobić.
Od czego zależy cena pozycjonowania
- Konkurencja o frazy. To najważniejszy czynnik. Sprawdź, kto jest w top 10 na Twoje frazy: jeśli same portale i sklepy z tysiącami podstron, przygotuj się na wyższą półkę. Jeśli lokalne firmy z przestarzałymi stronami, wystarczy pakiet podstawowy.
- Stan techniczny strony. Strona na starym motywie z pięćdziesięcioma wtyczkami wymaga miesięcy porządków, zanim zacznie rosnąć. Czasem taniej jest przebudować niż naprawiać, i mówię to na pierwszej rozmowie, a nie w szóstym miesiącu.
- Zasięg: miasto, województwo, kraj, zagranica. Każdy poziom to więcej fraz, więcej podstron i więcej linków.
- Liczba fraz i usług. Dziesięć fraz dla jednej usługi to jedna praca, pięćdziesiąt fraz dla ośmiu usług to osiem prac.
- Kto pisze treści. Jeśli masz w firmie osobę, która potrafi napisać sensowny tekst o Waszej usłudze, i ja tylko go optymalizuję, płacisz mniej. Jeśli mam napisać wszystko od zera, rośnie liczba godzin.
- Punkt startu. Strona z historią, linkami i ruchem rusza szybciej niż nowa domena, która przez pierwsze miesiące musi zbudować w Google jakiekolwiek zaufanie.
Koszty, których nie ma w cenniku
Abonament to nie wszystko, co wydasz na SEO, i uczciwa wycena powinna to powiedzieć na starcie. Cztery pozycje najczęściej pojawiają się poza nim.
Treści ponad zakres pakietu. Każdy pakiet ma jakąś pulę tekstów w miesiącu, a plan treści dla firmy ogólnopolskiej bywa większy. Dodatkowe artykuły kosztują na rynku od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za tysiąc znaków, zależnie od tego, czy pisze je copywriter, czy specjalista z branży. U mnie zakres treści rośnie z pakietem, a poza nim rozliczamy się za tekst.
Artykuły sponsorowane i płatne publikacje. Linki z dobrych portali branżowych to dziś w większości linki kupione w formie artykułu sponsorowanego. Ceny w platformach takich jak WhitePress zaczynają się od kilkuset złotych za publikację w małym serwisie i idą w tysiące za duże portale. W moich pakietach link building jest w zakresie, ale liczba i jakość publikacji rośnie z pakietem, a przy publikacjach na dużych portalach ustalamy budżet osobno, bo wolę, żebyś wiedział, że tysiąc złotych poszło na jeden konkretny artykuł w konkretnym miejscu, niż żeby rozpuściło się w abonamencie.
Wdrożenia techniczne poza SEO. Audyt wykaże, że strona potrzebuje nowego motywu, przebudowy struktury albo migracji na szybszy serwer. To praca dewelopera, nie pozycjonera. U mnie akurat obie kompetencje są w jednej osobie, więc wdrażam sam, ale jeśli SEO robi agencja, a stronę utrzymuje ktoś inny, licz się z osobnymi fakturami i z tym, że te dwie strony będą się przerzucać odpowiedzialnością.
Narzędzia. Płatne narzędzia do analizy fraz i monitoringu pozycji kosztują od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie. W abonamencie agencji są w cenie, ale jeśli robisz SEO sam, to Twój koszt.
Ile zapłacisz, zanim zobaczysz efekt
Ile kosztuje pozycjonowanie strony do momentu, w którym coś z tego masz? Liczmy na pakiecie Starter. Sześć miesięcy razy 850 zł to 5100 zł. Tyle wydasz, zanim minie okres, w którym uczciwie da się ocenić, czy to działa. Pierwsze ruchy w pozycjach widać zwykle po dwóch, trzech miesiącach, wyraźny wzrost ruchu między czwartym a szóstym, a pełny potencjał po około roku, czyli po 10 200 zł. Minimalna umowa na sześć miesięcy nie jest u mnie sztuczką, żeby przywiązać klienta. Krótsza umowa oznaczałaby, że biorę pieniądze za okres, w którym z definicji nie ma czego pokazać.
Porównaj to z reklamą. Prowadzenie kampanii Google Ads to u mnie od 800 zł miesięcznie plus budżet dla Google, więc przy budżecie tysiąc złotych wydajesz w sześć miesięcy około 10 800 zł, ale telefony masz od pierwszego tygodnia. I znikają w dniu, w którym wyłączysz kampanię. SEO po roku pracuje dalej za koszt utrzymania, reklama nigdy. Dlatego większość moich klientów usługowych zaczyna od reklamy, a SEO dokłada, gdy pierwsze zlecenia sfinansują abonament. Od końca sierpnia 2026 jest jeszcze trzecia opcja, reklamy w ChatGPT, na razie tania, bo reklamodawców z Polski jest garstka.
Na stronie usługi pokazuję kilka liczb z realizacji, między innymi wzrost o 127 procent u jednego z klientów. Nie obiecuję ich każdemu, bo pierwszy klient miał stronę z historią i słabą konkurencję, a Ty możesz mieć nową domenę w branży, w której wszyscy robią SEO od dziesięciu lat. Gwarancji pozycji nie dam i uciekaj od każdego, kto daje, bo Google nie sprzedaje pozycji.
Kiedy pozycjonowanie się nie opłaca
Są firmy, którym na pierwszej rozmowie odradzam abonament. Robię to, bo klient, który po pół roku zrezygnuje rozczarowany, kosztuje mnie więcej niż ten, któremu powiedziałem „jeszcze nie”.
Jedna usługa, jedno małe miasto, mało konkurencji. Wizytówka Google i kilka poprawek na stronie załatwią sprawę bez comiesięcznej faktury. Firma sezonowa, która chce klientów za sześć tygodni: SEO nie zdąży, reklama tak. Branża, w której top 10 to wyłącznie ogólnopolskie portale i marketplace’y, a budżet to 850 zł: lepiej te pieniądze włożyć w reklamę lokalną albo w treści, które będą pracować w odpowiedziach AI. Strona, która nie ma czego sprzedać, bo nie ma oferty, cen ani formularza: najpierw strona, potem ruch. Koszt pozycjonowania nie ma sensu bez strony, która zamienia ruch w zapytania, a ile kosztuje jej zrobienie, znajdziesz na stronie o projektowaniu stron firmowych.
Co możesz zrobić sam, żeby płacić mniej
Sporo rzeczy z pierwszego miesiąca abonamentu da się zrobić bez specjalisty, jeśli masz jeden wolny wieczór w tygodniu. Wizytówka Google: uzupełniona do końca, ze zdjęciami, godzinami, usługami i odpowiedziami na opinie. Spójne dane firmy (nazwa, adres, telefon) wszędzie, gdzie firma się pojawia. Tytuły i opisy podstron, które mówią, co i gdzie robisz, zamiast „Strona główna”. Jeden dobry tekst miesięcznie o tym, o co pytają klienci przez telefon. Kto to zrobi sam, przychodzi do mnie z lepszym punktem startu i szybciej widzi efekt za tę samą kwotę. Podstawy, jak Google czyta stronę, opisałem w tekście o tym, jak działa pozycjonowanie strony.
Czego nie robić samemu: kupować linków z pakietów „100 linków za 200 zł”, instalować wtyczek SEO, które obiecują „automatyczną optymalizację”, i generować dziesiątek tekstów AI bez redakcji. Każda z tych rzeczy potrafi cofnąć stronę bardziej, niż kosztowałby rok abonamentu, i naprawa tego jest w moim cenniku najdroższą pozycją, bo najpierw trzeba znaleźć, co dokładnie zaszkodziło.
Czy AI zmieniło koszt SEO w 2026
Zmieniło zakres, nie cenę. Google pokazuje przegląd AI nad wynikami przy coraz większej części zapytań, a spora grupa ludzi pyta o usługi bezpośrednio w ChatGPT. Strona, która ma być widoczna, musi dziś odpowiadać na pytania wprost, w pierwszych zdaniach sekcji, mieć spójne dane o firmie w sieci i treści, które model może zacytować. W praktyce to ta sama praca co dobre SEO, tylko z większym naciskiem na treść, a mniejszym na sztuczki. Dlatego w moich pakietach widoczność w odpowiedziach AI jest w cenie, a nie jako osobny „pakiet GEO” za dopłatą, który część rynku zaczęła sprzedawać.
Jedno się zmieniło na niekorzyść: klik z wyników organicznych jest dziś trudniejszy do zdobycia, bo część pytań kończy się na przeglądzie AI. Stąd w raportach patrzę przede wszystkim na zapytania i telefony, a pozycje traktuję jako wskaźnik pomocniczy. Pozycja pierwsza na frazę, na którą nikt już nie klika, nie jest warta ani złotówki.
Jak nie przepłacić: pytania do agencji przed podpisaniem umowy
- Co dokładnie zrobicie w pierwszym miesiącu i jak to zobaczę? Brak konkretnej odpowiedzi to sygnał, że zakres jest z szablonu.
- Ile tekstów i linków jest w cenie, a za co dopłacam? Odpowiedź „to zależy” jest w porządku, jeśli po niej pada widełka.
- Kto pisze treści i czy zobaczę je przed publikacją? Teksty generowane hurtowo poznasz po tym, że nikt nie chce ich pokazać.
- Jak długa jest umowa i jaki okres wypowiedzenia? Sześć miesięcy to rozsądek. Dwadzieścia cztery miesiące bez wyjścia to sygnał, że model biznesowy opiera się na tym, że nie odejdziesz.
- Co dostanę w raporcie i czy zobaczę w nim zapytania, czy same pozycje? Raport z samą tabelą pozycji nie mówi, czy ktoś zadzwonił.
- Czy gwarantujecie pozycje? Jeśli tak, dziękuj i wychodź.
I jedna rada z drugiej strony stołu. Oferta „pozycjonowanie od 300 zł” to zwykle wpis w kilku katalogach i comiesięczny raport z automatu. Nie dlatego, że ktoś oszukuje, tylko dlatego, że za 300 zł nie da się kupić więcej niż dwóch, trzech godzin pracy, a SEO w dwie godziny miesięcznie nie istnieje.
Od czego zacząć
Nie od podpisania umowy i nie od pytania o cennik pozycjonowania. Najpierw bezpłatny audyt strony: wklejasz adres, w 24-48 godzin dostajesz listę tego, co blokuje szybkość, indeksację i widoczność, ułożoną od najważniejszego. Z tą listą wiesz, czy potrzebujesz abonamentu, kilku poprawek jednorazowych, czy nowej strony. Dopiero potem rozmawiamy o pakiecie i o tym, które frazy mają sens w Twojej branży, bo dobór fraz decyduje o tym, czy 850 zł miesięcznie wróci, czy nie.
Zakres pakietów i to, jak wygląda współpraca miesiąc po miesiącu, opisałem na stronie o pozycjonowaniu stron, a efekty u innych firm zobaczysz w realizacjach. Jeśli wolisz porozmawiać od razu: 798 702 759 albo biznes@ftech-online.pl. Nazywam się Filip Matuszewski, prowadzę F-Tech Online i to ja audytuję, piszę i raportuję, więc na pytanie o cenę odpowiem konkretną kwotą, nie widełkami.
Najczęstsze pytania o koszt pozycjonowania
Ile kosztuje pozycjonowanie strony internetowej miesięcznie?
Na rynku od 800 do 2500 zł netto dla firmy lokalnej, 1500-5000 zł dla ogólnopolskiej i od 2500 do ponad 10 000 zł dla sklepów. U mnie od 850 zł miesięcznie za pakiet lokalny, od 1500 zł za ogólnopolski i od 1900 zł za sklep, w cenach końcowych bez VAT.
Po jakim czasie pozycjonowanie przynosi efekty?
Pierwsze zmiany pozycji po dwóch, trzech miesiącach, wyraźny wzrost ruchu między czwartym a szóstym, pełny potencjał po około roku. W lokalnym SEO wizytówka Google potrafi przynieść telefony wcześniej, w pierwszych tygodniach.
Czy da się pozycjonować stronę za 300-500 zł miesięcznie?
Za taką kwotę kupujesz dwie, trzy godziny pracy miesięcznie, co wystarcza na wpisy w katalogach i automatyczny raport. Realne działania na stronie, treści i linki zaczynają się od około 800 zł miesięcznie, a poniżej tej kwoty lepiej samemu zadbać o wizytówkę Google i podstawy on-page.
Co jest w cenie pozycjonowania, a za co dopłacę?
W abonamencie zwykle jest audyt, optymalizacja strony, pula treści, linki i raport. Osobno rozlicza się treści ponad pulę, artykuły sponsorowane na dużych portalach, wdrożenia techniczne dewelopera i narzędzia, jeśli robisz część pracy sam. Zapytaj o te cztery pozycje przed podpisaniem umowy.
Czy pozycjonowanie ma jeszcze sens, skoro ludzie pytają AI?
Ma, bo przeglądy AI i ChatGPT cytują te same strony, które dobrze radzą sobie w Google: z jasnymi odpowiedziami, spójnymi danymi o firmie i treścią wartą zacytowania. Zmienił się zakres pracy, z naciskiem na treść i dane, a nie sam fakt, że trzeba ją wykonać.

